poniedziałek, 12 stycznia 2015

002. Chmury gotki

Pojawia się dziś dość spóźniona analiza, jednak zrozumiecie, że szkoła dość dużo wymaga(plus jest już zakończenie półrocza). Przejdźmy teraz do przyjemniejszej rzeczy(jak dla niektórych) - nowego opowiadania.
Analizowały: Owca i Tali(pojawiam się jakieś dwa razy, ale nadal to analiza wspólna:D)

Autor: Julie
Blog: BLOG
Od ałtorki:
Oto historia INSPIROWANA twórczością Tolkiena! Zostały zmienione nazyw i krajobraz, ale jest to pod bardzo mocnym wpływem.
Pod bardzo słabym wpływem byłoby to zmienienie stylu ubierania postaci.

Słońce zachodziło na horyzoncie.
Surowe ostre skały zostały zalane złoto-szarym blaskiem.
Jestem ciekawa jak dalej się to rozwinie, skoro ałtorka już na początku podtopiła niczego winne skały!
 Jezioro w którym zostały osadzone poczerniało jeszcze bardziej.
 Zmieniło kolor z jasnego czarnego w ciemną czerń. Czujecie mrok?
Od strony jasnych, płaskich gór na chodziła mleczna mgła skąpana w żółty blasku.
Surowe skały pod wpływem mgły zmieniły się w płaskie góry. Robi się coraz ciekawiej.
Chmury coraz bardziej zbliżały się w stronę jasnego słońca.
Chmury miały nóżki i robiły z nich pożytek.
Ciekawe ile jeszcze będzie wymienionych kolorów?
 Gdy ostatni, cieniutki jak nitka blask zniknął za horyzontem, a mroczne culumbusy zasłoniły niebo Nimrod obudził się.
Narrator wywnioskował, że chmury są mroczne z tego, że wyglądały jak  gotki. Krzyże, mroczne makijaże i podobne... Jestem bardzo ciekawa jakiego wspomagacza ałtorka użyła przed napisaniem tego.
 Aby jasność dnia nie przeszkadzała mu zbytnio leżał pod skałą.
W tym momencie podniósł ją tym samym wydostając się z pod niej. 
Jezioro nie dotknęło zbytnio tej gleby.
Jezioro miało rączki i dotykało wszystko co mogło, jednak ta sprytna gleba uciekła przed wodą.
Wiedział, że musi podróżować tylko nocą.
Dlatego w dzień przykrywał się głazem.Pragnę zauważyć, że nadal w tym jest logika.
Nie miał koni, a pozostało mu mało czas na przejście na drugą stronę gór.
 Konie uciekły  w popłochu wioząc na plecach u.
Wyszedł z krainy morza. Wesołej i jakby nie zorientowanej w świecie.
Myślałam, że w krainie morza większość terenu zajmuje powierzchnia wodna, a nie góry. W sumie, ałtorka mogła równie dobrze miezkać pod tym głazem i nie mieć pojęcia jak wyglądają góry czy morze.
Tak w ogóle, od kiedy kraina może być zorientowana w świecie? Co nie czyta książek popularnonaukowych albo nawet nie wie co to są błędy językowe?
Pewnie tak...
On musiał tego dokonać.
Uszykować kanapkę, oczywiście.
Tak właśnie Nimrod z Gale End musiał ich uświadomić.
 Uświadomić w czym? Leżenie pod głazem dobrze wpływa na urodę? A może, że każda chmura jest ukrytą gotką?
Za górami zwanymi Żelaznymi leżały kraje poważne i dostojne.
Kraje te nie śmiały się, tylko spoglądały na wszystkich z pogardą. Żelazną pogardą.
Prawdziwe królestwa. Stał teraz na jednej ze skał w jeziorze Czarnym.
Skała pływała na jeziorze, unosiła się na nim niczym nie wsparta i dzielnie walczyla z ciężarem jakiegoś idioty.
Teleport mode: on.
 Niegdyś poziom wody był wyższy w nim o jakieś dwadzieścia centymetrów.
 Nimrod wiedział o tym ponieważ każdego lata, przemierzał te krainy z miarą w ręku, mierząc wszytko co popadnie.
Niegdyś, przed drugą erą jezioro nie nazywało się Czarne lecz Słoneczne.
 Bohater który prawdopodobnie żyje w trzeciej erze wie o tym, ponieważ czerpie wiedzę z powietrza.
Gdyż nawet po zachodzie błyszczało jego blaskiem i raziło czystością.
To na pewno nie był Bałtyk. Jezioro tak raziło czystością, że wypaliło wszystkie pobliskie drzewa.
 No cóż, zachód słońca nadal był tak samo piękny, lecz Nimrod nie umiał go docenić bo oznaczało to kolejną noc wędrówki.
Docenienie oznaczało kolejną noc wędrówki? Bądź nieczuły, a wszystkie twoje problemy się rozwiążą!
Ugryzł kawełek suszonego mięsa i spojrzał na góry.
Nikt nie wiedział co tam się kryje.
 Lecz krążyły plotki o plemieniu, które zwą Zanarami.
 Są to niscy ludzie.
Nazwijmy ich po imieniu: kurdupelki
Lecz bardzo wojowniczy,a kary mają brutalne.
 Wojownicze kurdupelki ninja.
Skoro oni są znaczy, że istnieją, tylko szkoda, że są  tylko plotką.
Ale to były tylko plotki ludzi Morza.
 Oczywiście, że  nikt nie miał pojęcia co/kto zamieszkuje góry. Ale o ich zwyczajach to wykazują nadzwyczajnie rozległą wiedzą, na temat czegoś co może równie dobrze nie istnieć.
Nikt z nich nie przebył.
Tylko Nimrod. Ale on wszystkich strollował ponieważ miał pierścień, więc się nie liczy.
W końcu Nimrod wstał, spakował rzeczy i dziarsko ruszył brodząc w wodzie.
 Muszę spróbować wstać podczas gdy stoję. To tak jakby podwójnie stać - jest moc.
Na swoje zielone spodnie naniósł kolejną porcję jeziornego mułu.
 blending, blending, blending.
Plecak coraz bardziej mu ciążył, a buty stawiały coraz to większy opór.
 Buty zapierały się i krzyczały "Ani kroku dalej!"
Nagle woda została zmącona
 To były tylko buty, które zaczęły okładać łydki bohatera sznurówkami.
Nimrod dobył miecza.
Wyciągnął go z gardła niczym cyrkowiec.
Lśniący, odbijający blask księżyca miecz zabłysnął.
 Od pokoleń go nie używano, lecz Nimrod dobrze przygotował się do podróży.
 Nasmarował masełkiem mieczyk, a sam zgromadził zapasy tłuszczyku.
Stare napisy zalśniły, lecz chłopak nie mógł ich odczytać.
 Powietrze nie przekazało mu mocy czytania znaków?
Zza skał wybiegła sylwetka konia.
Sylwetka  uciekała przed resztą zwierzęcia.
Czarnego jak noc konia.
 Nimrod poznał, że to czarny jak noc koń, w nocy. Zawsze mogła to być koza. Albo krowa. Koniecznie czarna.
Nie miał jeźdźca.
 Ani oczu,nosa, ogona...Za to miał na pewno smocze łuski!
Trącił NImroda przyjaźnie.
 Chłopak schował miecz i dosiadł go.
 Kierował go tylko siłą woli.
Musiał jeździć na oklep, ale to mu nie przeszkadzało.
Oczywiście, nikomu nie przeszkadzałby obity tyłek. Po prostu to był cudowny masaż.
 Wreszcie plecy odzyskały wolność, a sam Nimrod zyskał czas.
Plecy uwolnione odleciały, a na pożegnanie podarowały czas.
Koń zgrabnie przeskakiwał głazy.
A gdyby robiłby to niezgrabnie to by przez nie przechodził? Jedna noga....druga noga...
Chłopak wielokrotnie zadawał sonie pytanie kto przysłał tutaj zwierzę , a może ono uciekło.
Ten cudowny szyk zdania przywołał Sonę, aby wspólnie zastanawiała się z narratorem nad pochodzeniem czworonoga.
Jeśli tak to od kogo?
Od kurdupli zamieszkujących góry zapewne!
- Będziesz zwał się Run - powiedział głębokim głosem Nimrod.
Zważając na to, że koń zgrabnie przeskakiwał bardziej pasowałoby tu Jump.
 Jego głos pasował do dostojności krajów za Górami.
Jego głos tak samo jak kraje się nie śmiał i spoglądał na wszystkich z pogardą?
A samo Run oznaczało tajemnice po staroangielsku.
Skoro to był staro angielski, historia działa się w naszym świecie. Ja tam nie wiem czy bym chciałabym mieć możliwość spotkania się oko w oko z orkami, gollumem, Sarumanem...
Oficjalnym języku krajów za Górami.
Natomiast ludzie z krajów przed Górami, śmigali płynnie po ingliszu.

Razem przebrnęliśmy przez kolejną dawkę opowiadań z "Władcy pierścieni". Mamy nadzieję, że spodobała się analiza wszystkim czytającym. Jeżeli nie to czekamy na wszelkie wytknięcie błędów byśmy mogły się poprawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz